obiecałam że wstawię , to macie ;* Część I. Paula ma 15 lat , chodzi do 2 klasy gimnazjum. Od 6 miesięcy chodzi z Mateuszem. Mati ma 17 lat. Chodzi do technikum. Paula i Mati byli bardzo kwiat lotosu • kwiat paproci • lodowe kwiaty • w kwiecie wieku • tego kwiatu jest pół światu • niech się plenią kwiaty, dla miodu zbiór bogaty etymologia: (1.5) prawdop. kalka z łac., gr. (1.6) pol. fiat, wykorzystanie podobieństwa fonetycznego uwagi: zob. też kwiat w Wikicytatach Standardową odpowiedzią jest "a trzy czwarte ch..a warte". Forma " światu " nie jest gramatyczne poprawna, jednak w tym przysłowiu występuje dla uzyskania rymu. Występuje też rzadsza wersja z analogiczną zmianą w przeciwną stronę: tego kwiata jest pół świata . Tego kwiatu to pół światu , a trzy czwarte chuja warte. to jest opowiadanie całe które napisałam ostatnio napiszę teraz inne ale nie wstawię go dzisiaj bo jestem chora , więc będzie tutaj dopiero jutro. 1 września , Ola nienawidziła szkoły, była już w 2 gimnazjum a szkoła całyczas przyprawiała ją o mdłości, wywoływała Tego kwiatu to pół światu , a trzy czwarte chuja warte. 9,235 likes · 2 talking about this. Szukamy admina !!! Wyszła nasza pierwsza EPka - czyli kompliacja 5 naszych utworków - w tym 2 nowych, które wam przedstawiamy, i które mocno kochamy!Nasz IG: https://www.instag . Kiedyś regularnie chodziłem do tego samego klubu, a bywanie często w jednym miejscu ma to do siebie, że poznaje się ludzi, którzy przychodzą tam równie często. W ten sposób poznałem Kasię. Kasia miała 28 lat, zgrabne sukienki, bieliznę z Triumpha (o czym sama mi powiedziała) i upodobanie do picia szotów tequili, bo kojarzyło jej się to z życiem w Nowym Jorku, a lubiła Nowy Jork. Natomiast nie dało się tego powiedzieć o jej narzeczonym, bo akurat na niego zawsze narzekała, uważając go za ponadprzeciętnego bałwana. To dlatego w weekendowe wieczory tańczyła jakby świat nie istniał, intensywnie flirtowała i nie miała nic przeciwko rozdawaniu numerów telefonu. Nie wiem, czy go zdradzała, za to wiem, że go nie zostawiła, chociaż nigdy nie przestawała o tym myśleć. Mężczyźni widząc, że kobieta nie spełnia ich standardów, znacznie częściej odwrócą się na pięcie. Kobiety przełkną nawet zdradę i zrobią to, do czego przywykły – poradzą sobie. Dokładnie tak jak potrafią. Zacisną zęby, wmówią sobie, że on się zmieni, przegadają problem z przyjaciółkami sącząc piwo z sokiem imbirowym, będą sprawdzać rynek obserwując śliniących się na ich widok facetów albo zdradzać swojego partnera w odwecie – szybko, bez emocji i dyskretnie. Często nie zrobią tylko jednego – nie odejdą, potrafiąc latami czuć, że zasługują na więcej, a i tak po to nie sięgając. Po pierwsze, kobiety boją się popełnić błąd Jeśli zapytasz mężczyznę czy zdecydowałby się na trzymiesięczny związek z atrakcyjną kobietą, wiedząc, że wtedy ona wyjedzie i już nigdy się nie zobaczą, to prawdopodobnie się zgodzi. Kobieta w analogicznej sytuacji powie: „Gdybyś tylko mógł zostać to tak, ale w takiej sytuacji nie mogę się na to zdecydować”. Niemal każdy ich związek jest długoterminowy i „na poważnie”, a one traktują faceta tak, jakby miały spędzić z nim całe życie. Głównie dlatego, że kiedy coś nie wyjdzie to boją się przyznać: „Tak, popełniłam błąd. Jest takim skurwysynem, że żałuję, że widział mnie nago i wstyd mi za to, że mu uwierzyłam”. Zamiast tego wytłumaczą sobie, że on wolniej dojrzewa, że jeszcze zrozumie jaki ma skarb, a jak będą mieć dziecko, to z pewnością się zmieni i przestanie być tym szczylem, który wpatruje się w plakat Nissana GT-R, zamiast nie móc oderwać wzroku od jej pośladków w czarnej bieliźnie. Kobieta może źle wybrać raz. Może to zrobić nawet dwa lub trzy razy. Ale gdzieś jest granica, po której przekroczeniu coś się zmienia. Wiesz jak nazywa się kobietę, która popełni zbyt wiele błędów? Dziwką. Ewentualnie „tą, z którą nikt nie potrafi wytrzymać”. Jest XXI wiek, ale społeczeństwo niewiele lepsze niż czterdzieści lat temu. Po drugie, nie wierzą w to, że mogą trafić lepiej Konsekwencjami traktowania każdego związku jakby miał być ich ostatnim, są: 1) Redukowanie liczby mężczyzn w swoim otoczeniu, których się zna i z którymi można być. Prowadzi to do tego, że część kobiet rozgląda się po „rynku” tylko przez stosunkowo krótkie okresy, kiedy akurat są pomiędzy związkami. 2) Brak budowania swoich umiejętności i przekonania, że faktycznie tego kwiatu to pół światu. Młody mężczyzna jest w sytuacji, że dopóki nie opanuje na przyzwoitym poziomie umiejętności „bycia z ludźmi”, to nie ma szans na seks. Kobiety seks mogą mieć zawsze, ale bez tych umiejętności nie mają szans na dobry związek. Nie mając doświadczeń, nie wiedzą na co je stać i czego mają oczekiwać, więc wolą wybrać zły, ale znany towar, niż potencjalnie dobry, ale nieznany. Po trzecie, rozstanie kosztuje je zbyt dużo Zgodnie z ogólnym psychologicznym mechanizmem, nikt nie lubi porażek, a zwłaszcza takich, które dotyczą inwestycji, w które jest się zaangażowanym emocjonalnie, finansowo i przez długi czas. Im dłuższy okres inwestycji, tym większe ma się problemy z jej porzuceniem, nawet jeśli jest już pewne, że ona nigdy nie przyniesie zysków. Trudniej rozstać się z kimś, z kim mieszka się trzy lata i całej rodzinie powiedziało się o ślubie, niż z kimś, kogo zna się miesiąc. Czy ona ma w ogóle czas, żeby znaleźć kogoś następnego? Czy chce jej się wystawać w klubach jak na sklepowej witrynie? Zakładać pończochy? Uczyć cudzych przyzwyczajeń? Udawać głupszą i bardziej niewinną niż jest w rzeczywistości, żeby ktoś nie pomyślał o niej źle? Odpowiadać na pytanie: „Czego chcesz?”, uśmiechając się jak nowicjuszka w zakonie, zamiast powiedzieć: „Wyjdźmy teraz i zrób ze mną, co chcesz”? Robić wszystko to, co zwykle kobiety dają w „pakiecie reklamowym”? Może lepiej już zostać z tym miśkiem, zamiast przyznać przed światem, że poniosło się porażkę, co do której nie istnieje społeczne przyzwolenie. W końcu facet, któremu rozleci się związek, to ktoś, kto ma jeszcze czas. Kobieta to bardzo często ta, z którą nie da się wytrzymać i sama nie wie, czego chce. Po czwarte, przecież nie jest tak źle Czasem mam wrażenie, że ludzie są ze sobą dla jednorazowych strzałów szczęścia. To tak, jak ze świeczką, która pali się jasnym płomieniem dopóki nie przykryje się jej słoikiem. Wtedy w miarę wypalania się tlenu gaśnie, ale wystarczy podnieść słoik, a ona znów rozbłyśnie światłem. Zazwyczaj uważam to za perfekcyjną metaforę ludzkiego życia, w którym ma się wystarczająco tlenu, żeby się tlić, ale za mało, żeby błyszczeć i czeka się od jednego zdjęcia słoika do drugiego. Od Walentynek do urodzinowego grilla. Od wakacji na Kostaryce do wspólnego przygotowywania świąt. Od imprezy z przyjaciółmi do świętowania awansu z dużą ilością szampana, gadżetów erotycznych i środków nawilżających. Później przychodzi czas, kiedy żyje się już od porodu pierwszego dziecka do drugiej ciąży i od wysłania Krzysia do szkoły do poznania trenera fitness, który może i nie jest szczególnie bystry, ale za to jakie ma ciało! Tylko, że to nieważne. Ważne, że dzisiaj jest ok, prawda? Po piąte, czas mija Kobiece życie częściej związane jest z poczuciem przemijania. Męskie z poczuciem oczekiwania na to, co jeszcze ma się wydarzyć. Cytuję Kasię: „Po trzydziestce trudniej zajść w ciążę i rośnie niebezpieczeństwo, że urodzi się chore dziecko. Bardziej opłaca mi się być z kimś, kto wystarcza mi w 60% niż szukać kogoś, kto da mi 90% tego, co oczekuję, bo przecież nie wszystko.” Kasia wierzy we wszystkie pięć argumentów, które składają się na błędne koło, a błędne koło zawsze brzmi przekonująco, ale rzadko ma coś wspólnego z prawdą. Za dwa miesiące bierze ślub, żeby zacząć „nowe życie” pod szyldem: „Chujowo, ale stabilnie”. Ma plan, żeby stworzyć prawdziwą rodzinę pełną pozorów i niespełnionych potrzeb. Codziennie rano chce smażyć naleśniki i zajmować się dzieckiem, a kiedy ono podrośnie, wdać się w namiętny romans. Wtedy się rozwiedzie. Tak przynajmniej mówi. Oczywiście w tytule powinno być wyrażenie „niektóre kobiety”. Przecież nie wszystkie takie są. Imię w tekście losowe jak zawsze. Pan Mąż Lyrics[Tekst piosenki "Pan Mąż" ft. Mirosław Baka][Zwrotka 1: Renata Irsa]I doigrałam się, narozrabiałam, co mam rzec?Trzymało mnie od rana, gdzieś musiało wylać sięPan Mąż mi z drogi schodził, lecz nie zdążył schować sięPoszła lawina o rolki synaTe co nie sprzątną ich rok temu i ktoś zabrał je[Refren: Renata Irsa]Jak Cię przyciśnie, to może Ci się przyśnięI nic nie szkodzi, że Ci się nie podobam dziśPół światu tego kwiatu, ale trzy czwarte guzik warteCiebie tylko chcę, Ciebie jednego chcę całego dla siebie miećJak Cię przyciśnie, to może Ci się przyśnięI nic nie szkodzi, że Ci się nie podobam dziśPół światu tego kwiatu, ale trzy czwarte guzik warteCiebie tylko chcę, tak Ciebie chcę[Zwrotka 2: Renata Irsa]I wystrzelałam się, las zaorałam, co mam rzec?Ulżyło mi, nie powiem… będzie co ma byćJa wiem, że dziś się Tobie nie podobam…A może by tak film z Nicole Kidman?I Twoje ulubione dania i na kolację, na zawołanie?To Pani Żonka śpieszy już, dogodzić Ci[Refren: Renata Irsa]Jak Cię przyciśnie, to może Ci się przyśnięI nic nie szkodzi, że Ci się nie podobam dziśPół światu tego kwiatu, ale trzy czwarte guzik warteCiebie tylko chcę, Ciebie jednego chcę całego dla siebie miećJak Cię przyciśnie, to może Ci się przyśnięI nic nie szkodzi, że Ci się nie podobam dziśPół światu tego kwiatu, ale trzy czwarte guzik warteCiebie tylko chcę, tak Ciebie chcę[Zwrotka 3: Mirosław Baka]Żono, ma słodka żonoNarozrabiałaś, czuję się dziś obrażonyNawet się dobrze składa, że narozrabiałaśMam mecz z kolegami, nie czekaj na mnieWybaczam Ci, a teraz zmykam, ciao, arivederci!Na drogę daj całusy dwa, ja znikam – pa![Refren: Renata Irsa]Jak Cię przyciśnie, to może Ci się przyśnięI nic nie szkodzi, że Ci się nie podobam dziśPół światu tego kwiatu, ale trzy czwarte guzik warteCiebie tylko chcę, Ciebie jednego chcę całego dla siebie miećJak Cię przyciśnie, to może Ci się przyśnięI nic nie szkodzi, że Ci się nie podobam dziśPół światu tego kwiatu, ale trzy czwarte guzik warteCiebie tylko chcę, Ciebie jednego chcę całego dla siebie miećJak Cię przyciśnie, to może Ci się przyśnięI nic nie szkodzi, że Ci się nie podobam dziśPół światu tego kwiatu, ale trzy czwarte guzik warte Czy wszyscy mężczyźni to dranie? - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 18 ] 1 2012-01-17 14:42:19 Ostatnio edytowany przez Stokrotkaaa (2012-01-17 14:53:56) Stokrotkaaa Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-17 Posty: 5 Temat: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Witam serdecznie. Zapoznałam się tutaj na forum z wieloma postami dotyczącymi problemów z mężczyznami i postanowiłam opisać swój 'problem'... Nie wiem nawet jak to dokładnie nazwać... Krótko opiszę swoją sytuację. Byłam z chłopakiem przez półtora roku, wszystko układało się nam idealnie, aż pewnego dnia odszedł bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. To co przeżyłam po rozstaniu to był koszmar. Ciągle zadawałam sobie pytania: dlaczego, co zrobiłam nie tak itd.? Minęło około pół roku, dostałam od ex smsa, że przeprasza za wszystko, jest draniem, czy wybacze mu to kiedyś, jest sam bo zasłużył sobie na to itd. Minęło kolejnych kilka miesięcy i znów mój były odezwał się kolejny raz, znów przeprosiny i takie tam... Reasumując po około półtora roku przybył osobiście do mnie z przeprosinami i wyjaśnieniami, że wtedy pojawiła się pewna Kobieta, ale nie są razem i że mu bardzo na mnie zależy, chciałby wrócić, wie co stracił, ze bardzo mnie Kocha... Ja; jak to Kobieta, po przemyśleniu, dałam mu szansę bo jednak w moim serduszku uczucie do niego pozostało... W jakimś stopniu mi zaaimponował, że odważył się na taki krok i szczerą rozmowę ze mną... Po kilkunastu spotkaniach zauważyłam, że coś go gryzie, to nie był już ten sam Chłopak co wcześniej. Zaczęłam więc drążyć temat i czego się dowiedziałam? Czysty paradoks... Że sam już nie wie czego chce, że nie potrafi zapomnieć o tamtej Kobiecie przez, którą mnie zostawił! Normalnie paranoja. Faceci to dranie, jak tu na nowo komuś zaufać i pokochać? Chyba wolę już zostać sama:-( Dodam, że po tym co mi powiedział, chciał nadal ze mną kontakt utrzymywać, tylko nie wiem po co?! Zerwałam natychmiast z nim znajomość, zakomunikowałam, że nie chcę już żadnego kontaktu i ma dać mi spokój. Boli tak bardzo, jeszcze bardziej niż wtedy :-( "... I żyli długo i szczęśliwie..."Nikt nie powiedział, że razem... 3 Odpowiedź przez Teo 2012-01-17 16:33:13 Teo Gość Netkobiet Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Jakie to klasyczne... Mężczyźni to nie dranie tylko wielkie dzieciuchy, które robią co im się podoba, a nas traktują jak mamusie, które zawsze pogłaszczą jak się dzidzia takich wyjaśnieniach, że zostawił mnie bez słowa dla innej musiałabym się powstrzymywać, żeby go nie walnąć. I nie dlatego, że mnie zostawił tylko dlatego, że nie miał odwagi wcześniej tego przyznać skazując mnie tym samym na takie katorgi. Niemniej jednak w końcu pewnie podziękowałabym mu za szczerość i wyjaśnienia, ponieważ dużo lżej się żyje. Życzyłabym miłego życia i nigdy więcej się do niego nie odezwała, a o daniu drugiej szansy nie wspomnę. Polazł za drugą, tamta go pewnie rzuciła i przypomniał sobie o Tobie, typowe asekuranctwo. Dobrze zrobiłaś, że teraz urwałaś ten kontakt, lepiej późno niż wcale. W ogóle nie płacz i nie smuć się bo nie ma po czym. Żałować chcesz związku z egoistą, asekurantem i tchórzem? Nie sądzę... 4 Odpowiedź przez Cafe Noir 2012-01-17 16:47:14 Cafe Noir Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-17 Posty: 4 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Z własnego doświadczenia wiem, że niezdecydowany facet to jeden z najgorszych przypadków, jakie może się trafić kobiecie, która pragnie prawdziwego związku. Bo nawet jeśli będzie Wam razem przez jakiś czas dobrze, to jednak niepewność Was dwojga będzie zżerała ten związek od środka, po cichu, a kiedy wszystkiego się nazbiera, to z ktorejś strony w końcu się to urwie. Bo ileż można żyć w jakiegoś rodzaju zakłamaniu. Kobieta, chociaż jest mistrzynią w zamiataniu złych znaków pod dywan i wmawianiu sobie, że wszystko jest/będzie dobrze, jednak czuje, kiedy partner nie angażuje się tak, jak powinien, i sama buduje nieświadomie pewne blokady. Najgorsze, że jeśli nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, pozostawia ten mur dla kolejnych kandydatów, jakby w obawie, że oni też okażą się draniami. Nie rób tego Stokrotko, bo nie warto. Ja wiem, że tego kwiatu jest pół światu a trzy czwarte ch**a warte, jednak pozostaje jeszcze spora część tych przyzwoitych i takich, którzy też dostali po tyłku od wrednych kobiet, i szukają normalnej, uczuciowej pozwalanie na takie powroty to chyba najczęstszy błąd popełniany przez kobiety. Jak doradził mi kiedyś mój włoski przyjaciel - kiedy raz już coś się rozbije, nawet gdy skleisz, nigdy nie będzie już takie samo, więc lepiej to zostaw. Oczywiście, nie posłuchałam, licząc się z tym, że najprawdopowodbniej to on ma rację. I miał. Ale koniec końców dobrze się stało, bo dzięki temu mogłam wreszcie przekonać się, co ja sama tak naprawdę czuję, i w jakiś sposób wyjść z całej sytuacji zwycięską ręką - tj. wiedząc już, czego chcę, a jeszcze bardziej, czego/kogo tak naprawdę już od dawna nie chciałam. I, że nie warto tracić czas na wskrzeszanie miłości, która już dawno umarła, a po której został tylko żal i tęsknota, i jakaś ułuda miłostki, i że to tylko ze względu na nie zdecydowałam sie na kolejny powrót do swojego byłego chłopaka. I chyba tak ma większość z nas. Ale coż, uczymy się na błędach, czyż nie? "Życie z drugim człowiekiem polega na tym, że zaczyna się lubić jego dziwactwa." 5 Odpowiedź przez Austerlitz 2012-01-17 16:48:30 Austerlitz Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-23 Posty: 318 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie?A co mają powiedzieć porzucani faceci? Pełno jest kobiet, które wspominają swoich byłych i co? Pobawią się pół roku nowym facetem, będą dla niego całym światem, a wystarczy małe spotkanko z byłym i już po wszystkim. Później płacz, bo były okazał się taki sam jaki był, a nowy-rzucony nie daje drugiej szansy. Wszyscy dranie! 6 Odpowiedź przez Teo 2012-01-17 17:06:15 Teo Gość Netkobiet Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Austerlitz napisał/a:A co mają powiedzieć porzucani faceci? Pełno jest kobiet, które wspominają swoich byłych i co? Pobawią się pół roku nowym facetem, będą dla niego całym światem, a wystarczy małe spotkanko z byłym i już po wszystkim. Później płacz, bo były okazał się taki sam jaki był, a nowy-rzucony nie daje drugiej szansy. Wszyscy dranie!Nie no wiadomo, że kij ma dwa końce i tak samo mężczyźni są winni jak i kobiety. W tej sferze pozostaje pełne równouprawnienie 7 Odpowiedź przez Stokrotkaaa 2012-01-17 17:07:44 Stokrotkaaa Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-17 Posty: 5 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki..." - Zawsze to sobie powtarzałam, a co zrobiłam? Brak słów... To prawda człowiek całe życie uczy się na błędach... "... I żyli długo i szczęśliwie..."Nikt nie powiedział, że razem... 8 Odpowiedź przez Stokrotkaaa 2012-01-17 17:08:47 Ostatnio edytowany przez Stokrotkaaa (2012-01-17 17:12:12) Stokrotkaaa Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-17 Posty: 5 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? A miałam być taka wyjątkowa... Chyba miał na myśli: Wyjątkowo naiwna... :-/ "... I żyli długo i szczęśliwie..."Nikt nie powiedział, że razem... 9 Odpowiedź przez K_r_o 2012-01-17 20:57:58 K_r_o Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wymarzony ! :) Zarejestrowany: 2011-07-23 Posty: 874 Wiek: 30 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Mam nadzieję, że jednak nie wszyscy....;) "Nie bój się powolności, ale bezruchu."rozum + serce 10 Odpowiedź przez Suahili 2012-01-17 21:04:49 Suahili Net-facet Nieaktywny Zawód: miłosny Zarejestrowany: 2011-12-22 Posty: 338 Wiek: 23 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie?No pewnie, że nie wszyscy. Austerlitz znów ma rację. To nie zawsze jest tak, że tylko faceci są bebe a kobiety są cacy. 11 Odpowiedź przez Wilczyca89 2012-01-17 22:27:50 Wilczyca89 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-27 Posty: 1,071 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie?Masz racje, wiekszosc facetow to dranie, czy raczej przerosnieci malutcy chlopcy, ale na szczescie sa chwalebne wyjatki. 12 Odpowiedź przez Koochi 2012-01-17 22:34:11 Koochi Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-17 Posty: 3 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie?Po pierwsze- to, że trafił Ci się jeden taki facet, to nie znaczy że wszyscy są drugie - dziewczyno, szanuj się. Chłop zostawił Cię bez słowa, trochę się pokajał bo tamta laska pewnie go zostawiła, a Ty byłaś dla niego kołem ratunkowym. Naprawdę uważasz, że bycie w związku z kimś, kto traktuje Cię jak zapasową dziewczynę jest lepsze od bycia bez faceta?Nie ma za czym płakać, tylko trzeba wziąć się w garść, żyć własnym życiem a tego pana na zawsze pożegnać, bo nie warto psuć sobie zdrowia. 13 Odpowiedź przez motylek79 2012-01-17 22:41:29 motylek79 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-09 Posty: 1,187 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Tak samo robią nierzadko i Panowie i Panie... Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie.... 14 Odpowiedź przez NiobeXXX 2012-01-17 23:09:40 NiobeXXX Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: życie ciągle sprawia mi zawód Zarejestrowany: 2011-01-06 Posty: 1,162 Wiek: gdy urodził się Chrystus byłam w liceum Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Tez kiedyś zostawił mnie bez słowa wyjasnienia, nie dochodziłam dlaczego, bo to nie była zaawansowana znajomosc ale byłam wsciekła ze nie miał na tyle odwagi by zadzwonic i powiedziec; "nie wyjdzie nam"- cóż nie to nie, życia sobie nie bez słowa ja interpretuje jako totalny brak szacunku- widocznie byłyśmy dla nich nikim skoro tak zostałyśmy potraktowane- dla mnie to był cios nie w serce ale w moje poczucie dumy, tym bardziej ze ja zawsze miałam dosc odwagi by słownie zakomunikowac koniec znajomosci a nie rozpływałam sie w powietrzu jak zjawa. Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez Remarque 15 Odpowiedź przez Owadzik91 2012-01-18 14:28:47 Owadzik91 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-11 Posty: 3,499 Wiek: 1991 r. Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? Stokrotkaaa ja też kiedyś wróciłam do byłego, bo myślałam, że może tym razem się uda. byliśmy razem prawie 4,5roku, on zerwał, po tygodniu wrócił. dałam szansę i.... to był mój błąd. wytrzymał niecałe 2 miesiące... wrócił chyba tylko ze względu na seks... wiadomo, na początku znów się starał i w ogóle... do czasu, aż mu się znowu nie znudziło. też sobie powtarzałam, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale postąpiłam zupełnie na odwrót. ale teraz przynajmniej wiem, że więcej takiego błędu nie popełnię, bo człowiek tylko się męczy. nasz definitywny koniec nie zrobił już na mnie takiego wrażenia jak pierwsze rozstanie. może sama już czułam, że coś się zmieniło i nie warto? nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost... zerwał przez sms'a... jak dziecko...i nie wrzucaj wszystkich facetów do jednego worka, bo to niesprawiedliwe. po tamtym idiocie, który mnie zostawił odpoczęłam, przypadkowo poznałam mojego obecnego faceta i powiem Ci, że mimo on jest teraz za granicą, wiem, że warto na Niego czekać, bałam się zaufać, ale dałam i jemu i sobie szansę. mam nadzieję, że żadne z nas jej nie sobie czas na ochłonięcie po wrażeniach po tym facecie. następny będzie lepszy, a jeśli nie ten, to kolejny. nie wolno Ci się poddawać pozdrawiam ...dążąc do szczęścia.... 16 Odpowiedź przez emiko 2012-01-18 15:47:57 emiko Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-04-29 Posty: 273 Wiek: 29 Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie?Ech Ci faceci...ale tak między Bogiem a prawdą, kobiety nie są wcale lepsze. Też znam takie historie, kiedy to właśnie kobieta odchodziła, potem wracała, chwila polepszenia i wielki klops Smutne, ale prawdziwe. 17 Odpowiedź przez Owadzik91 2012-01-18 16:05:14 Owadzik91 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-11 Posty: 3,499 Wiek: 1991 r. Odp: Czy wszyscy mężczyźni to dranie? emiko wszystko zależy od tego jakie kto ma wartości w życiu, czym się kieruje i w ogóle jaki jest. ja jeśli już kogoś ważnego i wartościowego spotkam to w relacjach daję całą siebie. nie potrafię w części się poświęcić. jak coś to tylko całą siebie, wszystkie siły przez to cierpię, ale nie potrafię inaczej ...dążąc do szczęścia.... Posty [ 18 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 Ostatnio widzę na Piekielnych coraz więcej historii z najbliższego otoczenia ludzkiego - moja zasili tenże wątek łącząc go z równie popularnym "współlokatorskim". Będzie o tym, że prawdziwych przyjaciół sprawdza... nasze szczęście. W lutym tego roku moje Życiowe Szczęście, o poznaniu którego traktowała moja poprzednia historia, znalazło pracę i przeprowadziło się do Polski z Włoch. Jako, że on miał na głowie przeprowadzkę ja wzięłam na siebie znalezienie nam lokum. Początkowo chcieliśmy wynająć kawalerkę, ale nic co byłoby w naszym zasięgu cenowym nie nadawało się do zamieszkania przez ludzi (a i trzodzie hodowlanej nie życzyłabym tam mieszkać...) lub miało właścicieli, od których na kilometr czuć było problemy (materiał na co najmniej kilka historii). Ostatecznie z pomocą przyszła mi przyjaciółka wynajmująca 4-pokojowe mieszkanie studenckie, z którego akurat wyprowadziły się dwie dziewczyny zostawiając duży pokój do wynajęcia. Jako tymczasowe takie rozwiązanie uznaliśmy za niezłe i po małym przemeblowaniu, nasze pierwsze gniazdko nadawało się do praktykowania codziennej idylli. Lokalizacja super, czynsz rozsądny, a mieszkanie jak na "studenckie" o zadziwiająco wysokim standardzie. Nic, tylko skakać z radości? Jak się okazało - nic bardziej mylnego. Z przyjaciółką znałyśmy się od stu lat, uważałam ją za jedną z najbliższych mi osób. Niestety nasze wprowadzenie się nastąpiło krótko po tym jak zostawił ją chłopak, z którym była dosyć długo (parę lat). Przybrała postawę typową dla porzuconych i rozczarowanych związkiem dziewczyn, a mianowicie "wszyscy faceci są beznadziejni/tacy sami/do dupy" (tekst "tego kwiatu to pół światu, a trzy czwarte ch*ja warte" wywoływał u mnie już mdłości). Tym samym z zachwyconej moim związkiem z F. i kibicującej nam z całych sił, stała się ciocią "dobra rada" kładącą mi do głowy, że on mnie i tak rzuci/zdradzi/skrzywdzi w inny sposób i lepiej, żebym go zostawiła póki czas. Oczywiście nie brałam tego do siebie, rozumiałam, że złamane serce robi z ludźmi dziwne rzeczy. Cóż, jej chyba odebrało rozum, jak się okazało wkrótce... Mianowicie, S. do mojego narzeczonego zaczęła się dosłownie kleić od pierwszych dni wspólnego mieszkania. Odkąd ją znam, była raczej "niedotykalska" (tj. nie lubiła się przytulać, obcałowywać itp z ludźmi, których nie znała mega dobrze), a tu zmiana o 180%. Z F. nie umiała pogadać normalnie bez trzymania mu ręki na ramieniu/plecach/szyi, każde powitanie - milion buziaków w policzki. Mnie i jego to zdziwiło co najmniej, ale nie protestowaliśmy myśląc, że może przeszła wewnętrzną zmianę osiągnąwszy równowagę zen po rozstaniu. S. jednak zaczęła ostro przeginać. F. siedzi przy stole w kuchni - ona podbiega i masuje mu ramiona, na imprezie "dla żartu" siada mu na kolanach i zarzuca ręce na szyję, F. leży na kanapie w saloniku - ona próbuje się mościć obok. F. szlag jasny trafiał za każdym razem i mówił, że sobie nie życzy, żeby się uspokoiła, bo to trochę dziwne i żenujące. Nasi wspólni znajomi też robili wielkie oczy i pytali, co jej odbiło, bo ewidentnie smali cholewy do mojego faceta, a przecież taka najlepsza przyjaciółka... Zmieniła taktykę na chodzenie po domu w wyzywających ciuszkach albo samej bieliźnie/ręczniku - nie przyniosło żadnego efektu poza moim, F. i pozostałych współlokatorów zażenowaniem (w tym jeden chłopak i jedna para - do żadnego z facetów nie była ustosunkowana tak "przyjaźnie", jak do mojego). Zwróciłam jej uwagę - nie widziała problemu, jeszcze się oburzyła, że skoro ze mnie taka niewyzwolona cnotka, to nie znaczy, że z niej też! (sic!). W końcu, zaczęła symulować choroby i prosić F. żeby się zaopiekował, posiedział z nią. Nagle zaczęła bać się wiatru, który czasem ładnie huczał dzięki naszym starym oknom, co zaowocowało wskoczeniem F. pod kołdrę, kiedy ten się położył spać, a ja jeszcze siedziałam nad książką w salonie. Wtedy mało nie doszło do rękoczynów. wybuchła karczemna awantura (popis polszczyzny F. że mi szczęka opadła). W trakcie tejże usłyszałam, że to nie fair, żeby taka kulawa pokraka jak ja (chodzę o kuli, na szczęście już niedługo...) miała faceta, kiedy taka superlaska jak ona cierpiała posuchę na tym polu. Ponadto, że na pewno mnie zdradzi, że jest ze mną dla obywatelstwa (co?!), że z takim Włochem to nigdy nic nie wiadomo, a on to w ogóle taki jakiś wybrakowany, bo nawet go dotknąć nie można (tiaaa, bo powszechnie wiadomo, że Włoch nie jest sobą jak nie pomaca każdego, kto się mu znajdzie w zasięgu wzroku). Nasłuchałam się jeszcze sporo kwiatków, całą noc przepłakałam z wściekłości chociaż moje Życiowe Szczęście, nie bez racji do rana twierdziło, że nie warto, bo widać to nigdy nie była moja przyjaciółka. Rano zapadła decyzja, że się wyprowadzamy. Przygarnęli nas na dwa tygodnie moi rodzice, w tym czasie nam się udało znaleźć wymarzone mieszkanko. Piekielna "przyjaciółeczka" została z pustym pokojem, za który zapłaciliśmy połowę czynszu (za połowę miesiąca) i opinią taką, że do końca umowy (jeszcze 3 miesiące) musiała mieszkać i utrzymywać mieszkanie sama, bo pozostali współlokatorzy nie mieli dłużej ochoty mieszkać z nią, ani tym bardziej płacić wyższego czynszu. Jakoś nikt z nich się na nas nie obraził... wszędzie dobrze ale na własnym najlepiej. Ci kibice i te takie ponapinane cyklopy to nawet tacy zabawni ludzie są zazwyczaj, jakiś czas temu też mialem taką sytuację, że jakiś taki troglodyta oburzony moją osobą zaczął coś syczeć, że 'to moje miasto' czy coś na podobie, ja mu powiedziałem, że no nie wiedziałem, że okej, rozumiem, ale tak na słowo to można sobie mówić, i żeby akt notarialny pokazał, albo jakiś inny dokument, to on na to powiedział, że mnie zabije, no i nie wiem, chyba mu nie wyszło. No i ja nie wiem czy to poważne w ogóle jest coś takiego, nie wydaje mi się. Z fartem. pokaż całość

tego kwiatu to pół światu a trzy czwarte